W końcu się przeprowadziliśmy. Spuszczam zasłonę miłosiernego milczenia na to ile nam zajęło wykończenie domu. Tuż przed przeprowadzką małżonek zauważył (w czasie papierosowej przerwy), że sąsiad Badura pokazuje komuś dom. Po krótkim śledztwie (kochamy Wujka Gugla) okazało się, że sąsiad dom sprzedaje. Myszczyńska pod przykrywką wywiedziała się jeszcze, od pośredniczki, że powody osobiste, że sąsiad burak to fotograf. No i po co nam fundował te nerwy jak i tak się wyprowadza? No cóż taki lajf.
Sprzedałam tego newsa w biurze, a koledzy – to już tak go wkurzyliście, że się wyprowadza?…
A to było na tydzień przed przeprowadzką ;) więc nie my. Miejmy nadzieję, że za ścianą zamieszka teraz ktoś normalny. A jak będzie nienormalny to zrobimy kolejną serię wpisów :)